‘I’m not crazy, my reality is just different than yours.’

15 01 2012

Nie ma nic wspanialszego jak powrót po wakacjach, do codziennego, spokojnego, ułożonego życia. Człowiek może się wreszcie porządnie wyspać po 12h, nie ma żadnych napiętych terminów (przynajmniej na razie) i rozkoszuje się przewidywalną samotnością egzystencji. Nie ma też nic gorszego i bardziej przygnębiającego jak powrót po wakacjach do codziennego, spokojnego, ułożonego życia. Nikt nie zaskoczy zaproszeniem na kawę, nie wygoni na spacer z psem ani nie podsunie pod nos ciepłej szarlotki. Jednym słowem: ‘Witaj bolzańska rzeczywistości!’.

Nie da się ukryć, że wakacje nieco mnie zmęczyły (i odchudziły), ale w sumie w pozytywnym znaczeniu. Działo się bardzo dużo ale w 99% były to rzeczy fajne i miłe, które zresztą sama sobie zwaliłam na głowę. Były więc dziwne święta z kotem, Sylwester który przespałam w najlepsze (no prawie bo przed pierwszą Koza odczuła nagłą potrzebę kontaktu z człowiekiem i się na mnie zwaliła), dwa remonty (w końcu trzeba się uczyć jakiejś pożytecznej profesji, bo doktorat nie trwa wiecznie), kurs na motor (na razie tylko teoria, ale zawsze coś) i całkiem sporo spotkań towarzyskich (śniadanie z jajecznicą bezsprzecznie plasuje się jako mój numer jeden! ;] ). Z tego wszystkiego oczywiście praca zeszła na plan dalszy, albo wręcz ostatni i zamiast przesiedzieć grzecznie przed komputerem, względnie z artykułami w ręku, całe pięć dni, może w sumie udało mi się przepracować 2,5. Jak szybko tego nie nadrobię to dostanie mi się potężnie po uszach… ;| No ale było warto, nie ma co.

Ponieważ to pierwsza notka w Nowym, 2012 roku, czas na małe podsumowanie minionych 365 dni. Może nudne życie udało mi się podsumować w 46 postach zilustrowanych 280-cioma zdjęciami! Moja transkontynentalna egzystencja zmusiła mnie do pokonania samochodem około 21 tysięcy kilometrów i (licząc pobieżnie) niecałych 3 tysięcy km pociągami. Odkryte w Isprze zamiłowanie do dwóch kółek przejawiło się w postaci 3140km wycieczek rowerowych. Niestety, wbrew przewidywaniom nie udało mi się objechać brakujących jezior Północnych Włoch. No i ku wielkiemu zaskoczeniu (mojemu także) okazało się że mieszkanie w górach wcale nie wpływa pozytywnie na zwiększenie aktywności trekingowej. Świadczyć o tym mogą wymownie jedynie 284 kilometry pokonane na górskich szlakach, z czego blisko 100 zostało przedeptane w Szwecji.

Karierę naukową mogę podsumować właściwie jednym zdaniem: ‘jeszcze nikogo nie zabiłam’.

I tak oto wkraczam w kolejny rok życia na obczyźnie. W przeciwieństwie do dotychczasowych, ten raczej mnie niczym nie zaskoczy. Skazana jestem zatem na rutynę dnia codziennego i kontynuację zmagań z już znanymi mi problemami i ludźmi.

powiew nudy nieco mnie przeraził!


Działania

Informacja

3 odpowiedzi

15 01 2012
w

słitaśny kociak

15 01 2012
erfea

nie da się ukryć ze bestia ma w sobie nieco uroku, ale ja jednak staję po stronie czarnego psiego nosa! ;]

26 01 2012
Żona

powiem ci że dostrzegam pewną fizyczną właściwość kotów. chyba trzeba tylko pomyśleć nad wzorem, ale zdecydowanie magnetyzm pudełkowy to dobra nazwa. moje też mają skłonność do przesiadywania i wylegiwania się w pudełkach…:)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.